FIA uznała sprawę późnej kary dla Hamiltona za „sytuację bez wyjścia”

Po tym jak Lewis Hamilton uderzył Alexa Albona, paktycznie pewne było, że Carlos Sainz awansuje na 3. pozycję po karze, na którą zasłużył Brytyjczyk. Wiele osób liczyło na to, że Hiszpan wejdzie na podium, ale sędziowie dość szybko zdecydowali, że przeanalizują sprawę po zakończeniu rywalizacji.

Sytuacja wywołała wiele kontrowersji, bo kary spodziewali się praktycznie wszyscy, a na podium i tak znalazł się niewłaściwy kierowca. Dodatkowo, sam winowajca jeszcze przed dekoracją przeprosił Alexa Albona.

Po zejściu z podium i zakończeniu konferencji prasowej, Lewis Hamilton miał pójść na dywanik. To nie było jednak konieczne, bo przyznał się do błędu i wziął winę na siebie. Mercedes poinformował o tym sędziów, którzy musieli zająć się już tylko formalnościami.

„Patrząc na wszystko, co się wydarzyło w końcówce, w tym także bardzo późną decyzję o zjeździe samochodu bezpieczeństwa, oni wybrali przyjrzenie się sprawie po wyścigu, bo było bardzo mało czasu.”

„Mercedes powiedział nam, że nie musimy się tym zajmować, bo Lewis przyznał się. Gdy zespół zgłasza się i mówi, że popełnił błąd, śledztwo staje się bardzo proste.”

Dyrektor wyścigu zdał sobie sprawę z tego, że jeden z kierowców może stracić podium, mimo wejścia na nie. Biorąc pod uwagę, że było to bardzo wysokie miejsce, sędziowie chcieli jednak dać wypowiedzieć się Lewisowi Hamiltonowi.

„To była sytuacja bez wyjścia” krótko skomentował Masi.

Dodaj komentarz